RSS
 

ODŁAMKI CZASU i KORZENIE ZŁA -Włodzimierz Dajcz

28 paź

ODŁAMKI CZASU i KORZENIE ZŁA 

535503_423266397729069_761935176_nKiedy kurier doniósł mi kolejną przesyłkę, mąż się lekko zdziwił. Albo i nie. Henryk raz sprawia wrażenie, że przywykł do tego typu przesyłek a raz, myślę, że udaje zaskoczonego. Być może zaskoczony jest tylko wówczas, gdy nie trzeba za paczkę płacić. Zresztą, ja też jestem mile zaskoczona.
Siedziałam w pokoju, szykowałam się do szpitala ( takie problemiki zdrowotne zmusiły mnie do kilku wizyt i małego pobytu, nie wiedziano czy to nerka mi doskwiera, czy Tylko kręgosłup)

I gdy tak siedziałam przeglądając raz już czytane książki, wszedł Henryk z paczką. Włodzimierz Dajcz ” Odłamki czasu” i „Korzenie zła”
Oj, te książki to dopiero mnie zaczarowały. Dlaczego ? spytasz. Bo uwielbiam historię. Kocham te emocje, te wspomnienia o tych, co tak wiele dla nas znaczyli. Każda ze stron tej powieści, właściwie tych powieści, rozbudziła we mnie moje własne wspomnienia. O dziadku z wąsami Piłsudskiego. Babci Broni i Jej przeżyciach podczas wojny, Babci Ani sanitariusze w partyzantce i moim tacie, który choć miał 3 lata jak wybuchła wojna to Jego pamięć na wskutek traumatycznych przeżyć stała się niczym skała. Trwała i trwa niewzruszona do dziś. Czasem mam wrażenie, że mój tato pamięta lepiej TAMTE czasy niż obecne…Ale Włodzimierz Dajcz…i Jego HISTORIA, Historia Jego bliskich… To wielki i wspaniały Hołd złożony przez Autora Tym bez których i On by nie zaistniał…Tak jak i ja bez swojej historii Rodu…Jak i TY, bez swojej.
„Korzenia zła”

To powieść, w której i ja czytając odczuwałam ból. Spytasz; Dlaczego? Wierz mi Autor nie wciągając mnie, jako czytelnika w politykę raz jeszcze uświadomił mi, że afera, goni aferę, że korupcja ma określone imię, twarz i że nie tyczy się to tylko małego zakątka Polski. To plaga. Przyznam się, że ciężko mi pisać o moich emocjach, jakie targały mną przy czytaniu tej książki. Ponieważ mam żal, jak i {tak sądzę} Autor, do tego, co dzieje się za sprawą polityków w kraju…Wściekałam się, choć Włodzimierz Dajcz opisywał to wszystko w małej sakli, ale czy trzeba być geniuszem by nie wiedzieć, że wszystko to można a nawet trzeba przełożyć na cała Polskę? Myślę, że nie. Gdy mąż przeczytał tę powieść, podsumował ją jednym zdaniem:” Ale facet ma poczucie sprawiedliwości. Niech to. Ma serce i jest prawdziwym patriotą”
Zapytałam Henryka co rozumienie przez słowa „Prawdziwy patriota”. Spojrzał na mnie zdziwiony sięgnął po łyk kawy i odparł: „ Martusiu to taki człowiek, który jest świadomy fałszu jaki panuje w tym kraju jednocześnie kocha te ziemie całym sercem. Bo to nie ona, Polska jest winna temu, co się dzieje a ci, co myślą, że są na stołkach, iże są nietykalni. Mało tego ten Pan docenia naszą historię, wie co ten kraj, co my i co nasi przodkowie musieliśmy przeżyć i do tego potrafi, i chce o tym pisać, w taki a nie inny sposób. Pokuszę się Martuś o twoje słowa, jakie sama często używasz. Lecz nie myśl, że to patos, ale ten Pan naprawdę pisze „sercem do serc”
Zamyślałam się. I nagle uświadomiłam sobie, że Henryk nie powiedział niczego o czym ja bym nie pomyślała. To prawda Włodzimierz Dajcz potrafi pisać o naszej – swojej- historii w taki sposób, że serce drży. Że umysł spiętrza emocje. A może i serce? Tak. Przede wszystkim serce.
Wielkie dziękuję Panie Włodzimierzu za Pana pragnienie dzielenia się tym co jest tak naprawdę ważne. Za naszą HISTORIĘ.


https://www.facebook.com/dajcz.al

 

 

84be7c9595d4_large
Drogi Czytelniku, czytasz tę nietypową recenzję i pewnie się zastanawiasz; Na ile i czy w ogóle tego typu tematyka Ci odpowiada?” Nie znam Ciebie, więc nie odpowiem. Przecież Ty z pewnością znasz się sam najlepiej, ale czy nigdy nie skusiłeś się o poznanie własnej historii rodu. Skąd przybywasz? Jak daleko sięgają Twoje korzenie? Przecież nikt z nas jak mówi się pół żartem pół serio „Nie urwał się z choinki” Mam nadzieję, że nie gniewasz się za te stwierdzenie. Ale ja znam swoją historię rodu i to aż do czasów Rocha III. Czy Ty zechcesz poznać aż tak odległe czasy? Czasy Twojego Rodu? Nie wiem, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić. Nad naszą, Twoją, historią.
Marta Grzebuła

 
1 komentarz

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

ZAMEK Z PIASKU Magdalena Witkiewicz

28 paź

27111_367254623682_7367866_n

Foto Piotr Połoczański makeup Kala Kofeina Wyroslak

 

     ZAMEK Z PIASKU

Są książki, do których się wraca. Są emocje, które koniecznie raz jeszcze pragniemy przeżyć. Tak jest ze mną i z powieścią Magdalena Witkiewicz „Zamek z piasku”. Losy Weroniki, Marka, Kuby, Dominiki – tak dla mnie ważne, tak bliskie memu sercu, że nie mogłam się oprzeć ponownemu spotkaniu z bohaterami. Pragnienia, marzenia, niespełnienie…Czasem to tak boli. Czasem zrządzenie losu postawi na drodze innego człowieka, który staje się naszą bratnią duszą. A może nie? Może to my tak słabi, do tego szum wina w głowie, szum fal i on, Kuba i chciałoby się powiedzieć: Wszystko jasne. Nic bardziej mylnego.
Czy Weronika odróżni zauroczenie od miłości? Czy pozwoli temu drugiemu, jakże ważnemu uczuciu na odnowę? Czy ona i Marek odbudują to, co sądzili że zostało utracone? Chłonęłam strony { mimo, że znałam koniec, mimo że niemal wiedziałam jak brzmieć będzie kolejna wypowiedź bohatera} a mimo to nie oderwałam się, nie wybiegałam naprzód tylko pozwalałam się dać ponownie porwać wydarzeniom. Wraz z Weroniką odczuwałam zazdrość, czułam niemal fizycznie ból, gdy rozpadało się jej małżeństwo, i gdy jej marzenie bycia matką nie miało szans na spełnienie. Lecz czy naprawdę nie miało? Nie mogę za dużo napisać, choć korci.
Ale jeśli tylko to jedno słowo – POLECAM coś dla Was znaczy, daje powód, by sięgnąć po tę powieść, to z czystym sercem piszę – POLECAM !
„Zamek z piasku” coś nie trwałego, ulotnego. Jedna fala wystarczy, by go unicestwić.
Metafora, metafora Nie budujmy zamków na pisaku, lecz rozbudowujmy dom, który mamy, dom naszych marzeń, pragnień, nadziei, wiary i przede wszystkim – miłości.
Magdalena Witkiewicz i Jej kolejna z powieści, którą miałam przyjemność czytać, po „Szkole żon” „Milaczek”, ” Opowieści niewiernej”, „Pensjonat marzeń” i jestem więcej niż pewna, że nie jest to koniec mojej przygody, jako czytelniczki, z tą Autorką. Dziękuję Ci, za te chwile zapomnienia, za nuty refleksji, wzruszeń, nadziei, jakie zostały mi ofiarowane.

Marta Grzebuła

152903-352x500
 
1 komentarz

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

KUZYNECZKI Teresa Monika Rudzka

28 paź

20141028_213231[1]KUZYNECZKI Teresa Monika Rudzka

W swoim tak zwanym życiu przeczytałam naprawdę wiele – dorosłych – książek. Sięgałam do niemal każdego gatunku. Ale co dziwne nie do końca interesowały mnie sagi, bo do tego gatunku mogę zaliczyć powieść KUZYNECZKI. Ale też nie do końca…

Małe – ale – polega na tym, że Autorka wprowadza mnie w świat emocji, świat kobiet, które choć powiązane więzami rodzinnymi, są tak różne…Inne poglądy, zapatrywania, zawody… Ale jedno jest wspólne. To siła przyjaźni. Spodobało się mi to jak Autorka powiodła mnie ścieżkami ich losów. Losów, których początki sięgają czasów zaraz po II Wojnie Światowej, aż do współczesności. Wiele w tej powieści miałam przewodniczek. Każda dostarcza inną pulę emocji. Pozwala spojrzeć na ówczesny, jakże realnie opisany czas, i to w sposób odmienny…

Stykałam się nie tylko z ich – bohaterek- zewnętrznym światem, ale i tym najpiękniejszym, choć czasem niepozbawionym smutków, frustracji, światem wewnętrznym. Nic w tej powieści nie sprawia wrażenia, aby było fikcją. Czasem miałam wrażenie, że czytam o losach sąsiadki…Takiej starszej pani – na przykład – Żeni, czy Rysi…To imiona bohaterek, ale jakiego imienia bym nie napisała, takie staje się realne poprzez fakt tego, co opisała Autorka.

Te dwie zaprzyjaźnione ze sobą kobiety, które połączył fakt poślubienia braci, z czasem stają się matkami…a nawet babciami. I tak stykam się z kobietami trzech pokoleń.

Ale mnie ujęło coś jeszcze…Mianowicie czasy PRL-u jakże świetnie oddany duch tego okresu komunizmu… Nie zapomniałam, czego i ja zaznałam w tym okresie…

A potem zmiana opcji politycznej i one bohaterki, które musiały i to przetrwać. Jedna odważna, przebojowa, druga skromna, spokojna podobnie jak ich córki…Choć nie do końca. Jedna faworyzowana druga jakby niekochana…Żenia ma córkę Asię, a Rysia Renię oraz Marcelę…I tu znów stykam się z kolejną gamą zachowania, relacji, a wszystko to, co łączy owe bohaterki – jak i mnie z nimi – są to marzenia. Autorka ukazuje w bardzo ciekawy sposób, jak te marzenia przekształcają się. Czasem dorastają wraz z daną bohaterką. Dzięki nim mogłam wrócić do czasów, gdy miałam naście lat, gdy podkochiwałam się w koledze, i gdy usiłowałam odegrać ważną rolę, gdy Solidarność weszła do gry…

Fantastyczną sprawą w tej powieści, jest to, że Autorka pozwoliła mi poznać kolejne pokolenie, jakże inne…Zabrała mnie niczym wehikułem czasu do chwil, które są i mnie znane. Dorastałam, dojrzewałam, gdy komunizm rządził, a potem stałam się mamą jak na przykład Rysia, czy babcią. Ale zawsze – jak to w życiu bywa – dokonywałam wyborów. Przechodziłam chwile zwątpienia, niewytłumaczalnych stanów euforii…By po chwili spać na samo dno łez.

To świetna retrospekcja czasów byłych i niemal obecnych. Jak dla mnie powieść ta miała wiele warstw, a największą jej zaletą oprócz ciekawej fabuły jest to, że dostrzegłam w niej nie tylko wielowątkowość, ale i wielowarstwowość. Relacje między ludzkie, rozmowy, ukryte, niewypowiedziane słowa. Konflikty w pracy. To środowisko PRL-u, i to już bardziej współczesne. Czy rzeczywiście aż tak się różnią? Moim zdaniem nie. I to wyłuskałam spomiędzy rzędów słów powieści…

Autorka nie pisze w stylu „lekkim, łatwym i przyjemnym” to nie miała być ani saga – z racji niewielkiej w sumie ilości stron – nie miała też być typowa { cokolwiek to znaczy) powieść obyczajowo społeczna, a jak dla mnie jest połączeniem powyższych gatunków, solidnie osadzonych na bazie psychologii…także tłumu.

To dar móc umieć tak opisać, bo by to zrobić trzeba być wyjątkowym obserwatorem. Tak zróżnicować charaktery bohaterów, tak uwypuklić ich dobre, lub złe strony, a jednocześnie zamknąć to w najdelikatniejszy z możliwych sposobów klamrą ( jak ja to nazywam) empatii. Czytając miałam wrażenie, że Teresa Monika Rudzka każdej, ale to dosłownie każdej z bohaterek oddała coś niewątpliwie swojego. Czasem mógł być to uśmiech, czasem – nawet – ubiór…To żart, ale gdy kończyłam czytać nie mogłam pozbyć się jednej myśli;

Jaką wnikliwość umysłu, niemal jasnowidzenie, trzeba posiadać w swojej duszy, umyśle i sercu, by tak umiejętnie oddać każdą z ludzkiej słabości, ale także i z tego co w człowieku jest wzniosłe, dobre?

Siedziałam dość długą chwilę trzymając w ręku książkę i zastanawiałam się nie tylko nad tym pytaniem…Nasunęło mi się jeszcze jedno…Bagaż życiowy doświadczeń Autorki…Jaki jest? Na ile odnalazł on odzwierciedlenie w powieści?

Bo ciągle nie mogłam pozbyć się wrażenia, że coś tam – dużego – w niej od siebie przemyciła.

Nie będę pisać ani o tle społecznym, ani o pozostałych bohaterach, bohaterkach powieści, jest ich naprawdę dużo…Ale nie straciłam wątku, nie myliłam się, ponieważ Autorka tak dobrze wykreowała postacie, że nie było to możliwe. Jedna mnie denerwowała, innej było mi żal…Cała gama emocji, po prostu jak w życiu.

I właśnie za to tak kocham książki, bo są o życiu.

Dziękuję Autorce za zaufanie i za egzemplarz powieści, która już na zawsze zajmie honorowe miejsce na mojej „złotej półce”.

Marta Grzebuła


https://www.facebook.com/teresamonika.rudzka

pokaz_obrazek

 
1 komentarz

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

W UKRYCIU – KINGA STOJ

06 sie

KIM JEST- KINGA STOJ?

Co znalazłam na Jej Fp?

Sam możesz to przeczytać na
https://www.facebook.com/pages/Kinga-Stoj-strona-autorska/514328511977752?sk=info

 ”Kinga Stoj – autorka książek Pułapka, W ukryciu, pisząca pod pseudonimem. Debiut literacki Pułapka, W ukryciu.

1237791_514328748644395_1186204547_nCYTAT- ” Książka Pułapka opowiada o życiu z osobą uzależnioną od alkoholu. O czasie, jaki musiał minąć do momentu przyznania się do choroby. O tym, jak nie zdajemy sobie z tego sprawy i o doświadczeniach, jakie temu towarzyszą. Jak wiele rzeczy potrafi się zmienić i jaki zwrot następuje w życiu osoby współuzależnionej.

Przez 22 lata borykałam się z tym problemem i nie potrafiłam go nazwać, albo co gorsze – się przyznać.Podejrzewam, że nie każdego stać na to, by zachować twarz i dalej trwać w tak bardzo zmienionym, wbrew pozorom lepszym związku. Wcale nie jest to łatwe dla współmałżonka styranego życiem, borykającego się z wieloma doświadczeniami. Na szczęście mi udaje się z tym wytrzymać i na swoje pocieszenie mam zawsze nadzieję!

Polecam tą książkę osobom, które obawiają się przyznać, że żyją obok kogoś nadużywającego alkoholu. Pierwszy krok należy zawsze do osoby współuzależnionej. Całe otoczenie będzie chować głowę w piasek i udawać, że nie ma problemu. Tylko od nas zależy czy potrafimy stoczyć bój i walczyć o swój związek – Autorka.

Książka W ukryciu Kingi Stoj, to niby pamiętnik, niby blog. Ja czułem się jak psychoanalityk, do którego przyszła kobieta z historią swojego życia i prośbą o receptę na uzdrowienie go. Niestety, nie jestem psychoanalitykiem, więc zakończyłem lekturę z gestem bezradnie rozłożonych rąk. Ale, życzę bohaterce jak najlepiej.Przeczytałam tę powieść, i muszę przyznać, ze sięga ona poprzez swoją głębie opisów w najskrytsze zakamarki czytelnika, a więc i moje. Nie sposób przejść obojętnie obok tej powieści. Nie sposób nie sięgnąć po chusteczkę, nie współczuć. A jeśli jeszcze się samemu ma pewne ciemne strony przeżyć, to tym mocniej jest się w stanie identyfikować z bohaterką. Zarówno styl jak i konstrukcja zdań  przystępność opisów wydaje się być idealnie dostosowana do akcji, choć nie nazwałabym to akcja, ponieważ kojarzy się to z fabułą sensacyjną, a ta powieść jest bardziej uduchowiona. Nie można się od niej oderwać.”

A teraz tak ode mnie;

Bohaterka z tak wielu marzeń rezygnuje, niemal z każdego by być sobą musi poddawać się tyranowi. Uwikłana w toksyczny związek usiłuje w tej matni przetrwać. Czy jej się to uda? A może jakiś cud sprawi, że jej relacje z mężem staną się inne. Że oboje  przejdą metamorfozę. Odnajdą to, co sadzili iż jest utracone. Miłość, która kiedyś ich przecież połączyła. Powieść ta, to niesamowite studium psychologiczne postaci, od bohaterki po męża. 

Gdybym miała pokusić się o podsumowanie; to od razu napiszę, iż jest to nie możliwe. Podsumowanie bólu? jak to uczynić? Cierpienia? Poszukiwanie drogi do szczęścia, spokoju? Jak w jednym, czy nawet dwóch słowach można zamknąć ból? A jak opisać potęgę wiary, siłę chęci odrodzenia?

Ja nie potrafię.

Ale jednym słowem mogę napisać, i chcę napisać tylko jedno- POLECAM

10475591_664267223650546_1338996001525854463_n

Kina Stoj i jej powieść zapadnie w moje serce. Stała mi się bliska poprzez tę powieść. I nie mogłam pozbyć się wrażenia, że nie z fikcja literacką mam do czynienia. Za bardzo realne były te opisy, zbyt wiele bólu faktów udało się Autorce zamknąć na kartach powieści. To trzeba było przeżyć, lub być pośrednio świadkiem aby tak emocjonalnie, tak autentycznie opisać to co mnie znane było z autopsji. To bez wątpienia dar nad dary. Autorka posiada ogromny potencjał empatii. I za to pragnę Jej podziękować z całego serca,

Marta Grzebuła

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, emocje, powieści, prawda

 

KATARZYNA BONDA -POCHŁANIACZ

31 lip

KIM JEST AUTORKA?

Bonda Katarzyna

Myślę, że nie muszę specjalnie Wam Ją przedstawiać. Jedno jest i dla mnie pewne – JEST ONA POLSKĄ KRÓLOWĄ KRYMINAŁU, jak napisał Pan Z. Miłoszewski.

Ale pokuszę się mimo wszystko o przybliżenie Wam postaci tej pisarki. Wystarczy sięgnąć do Wikipedii i już wiemy, że:

Katarzyna Bonda urodziła się w 1977 roku. Ukończyła studia na kierunkach scenopisarstwo na PWSzFTviT i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie przez 12 lat pracowała jako dziennikarka kryminalna w redakcjach, m.in. Super Expressu, Newsweeka, Wprost[2], TVP S.A., Miesięcznika Zdrowie, Naj, Expressu Wieczornego i Kuriera Podlaskiego. Wykłada w szkole kreatywnego pisania w Warszawie, a także utworzyła własną szkołę i portal o pisaniu.

W 2007 roku zadebiutowała powieścią kryminalną Sprawa Niny Frank, która zdobyła sobie uznanie i została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru, a przez wydawnictwo Media Express została wyróżniona nagrodą Debiut Roku.

Do polskiej powieści kryminalnej wprowadziła nowy typ detektywa, którym jest psycholog policyjny Hubert Meyer. Postać ta występuje w powieściach Sprawa Niny Frank (2007), Tylko martwi nie kłamią (2010) i Florystce (2012). Napisała także dokumenty kryminalne Polskie morderczynie(2008) i Zbrodnia niedoskonała (2009, z Bogdanem Lachem)”

10494636_777473808972193_1255343730427071315_n

Pochłonęłam „Pochłaniacza” katarzyna bonda -konto FB . To kolejna z powieści Jej autorstwa, po FLORYSTCE. I cieszę się, że mam ją, jako e-book i audiobook, i wciąż mało. Teraz czas na druk. Narobię to wkrótce. {JUŻ ZAMÓWIŁAM} Opis mnie zachęcił, ale nie tylko. Czytałam kilka recenzji i zrozumiałam, że nie mogę przepuścić okazji zapoznania się z profilerką i przede wszystkim z nowością Katarzyny Bondy, Królowej Polskiego Kryminału. Byłby to niewybaczalne. I tak dałam się porwać, prowadziłam śledztwo, odkrywałam prawdę. Krążyłam po zakamarkach ludzkich umysłów a emocje piętrzyły się. Polecam Wam tę powieść, OPIS jaki znalazłam, i jaki przekonał mnie do zakupu. 652 strony czytane a potem słuchane bez przerwy. Tak odpoczywałam, odreagowywałam nocny dyżur. Sen, zmęczenie nie było ważne, ważne były losy bohaterów. Polubiłam ich, ach nie nie wszystkich, ale to zrozumiałe, gdy dobrzy i źli stanowią o istocie fabuły. Jak można polubić negatywnego bohatera, bohaterów? A może można? A teraz opis:

” Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.

Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik – były piosenkarz i autor przeboju Dziewczyna z północy – chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat.”

To nie jest pierwsza z powieści, jakie dane mi było czytać. Nie pierwsza tej Autorki i zapewniam; nieostatnia!

Z pozdrowieniami, Marta Grzebuła

 

STRONA AUTORSKA KATARZYNY BONDY-klik na link

537ba251b4dd4_630aaa-9035-600x300Bonda7-2

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

JEDNO SPEŁNIONE MARZENIE – Anna Kenig-Kacperska

31 lip

10514515_750326621675451_8396291191454457017_n

Kim jest Anna Kenig – Kacperska?

Wrażliwą empatyczną osobą. Pisze od dawna, na koncie ma nie tylko powieści, ale i niesamowite opowiadania, jak i baśnie.  Posiada naprawdę wybitny dorobek twórczy.

http://wydaje.pl/u/akme

1331344117


https://favoryta.com/BookStore/Details/59

Jest pełna pomysłów. Myślę, że w głowie autorki rodzą się historie nieprzeciętne i warte zapoznania się z nimi. Ja miałam przyjemność już czytać powieści Jej autorstwa, i polecam każdemu.  Możesz odszukać Ją na stronie internetowej:


http://www.akme.bloog.pl


http://wenatworcza.blogspot.com/


http://www.wydaje.pl

A teraz  napiszę o powieści zatytułowanej „JEDNO SPEŁNIONE MARZENIE.”

Czytając pojęłam, że trzeba uważać na to, o czym się marzy i dąży do realizacji. Czasem los spełnia nieoczekiwanie to, co wydawało nam się poza naszym zasięgiem. Tak właśnie stało się w przypadku z bohaterkami; Aliny i Uli.  Z tak zwanej szarej, nieco ponurej rzeczywistości przenoszą się do świata marzeń. Swoich marzeń. Dwa niemal równoległe światy i one zagubione pośród ukrytych pragnień, które nagle spełniają się. Czy to dobrze? Czasami niestety nie. A jak jest w przypadku bohaterek? No cóż, tego dowiecie się sami, jak zagłębicie się w ten świat niecodzienny, jakże odmienny i jakże ulotny – czasami ulotny- i być może uda się i wam jak i mnie się udało, pojąć że mimo trudności, spiętrzonych problemów warto uchwycić się tej niewyobrażalnej mocy marzeń. One to dodają nam skrzydła, ale to wiemy wszyscy. Prawda?

Styl Autorki, plastyczny bardzo czytelny i emocjonujący zarazem, bardzo trafił w mój gust czytelniczy. Ta powieść jak i poprzednie też mnie nie rozczarowała. Wzruszałam się i ekscytowałam, ale bywało że subtelnym opisem, językiem, Autorka prowadziła mnie rzędami słów do świata pełnego westchnień, do świata emocji jakże i mnie bliskich.

Ula i Alina kobiety tęskniące do nieuchwytnego, niezawalanego świata marzeń. Czy po odnalezieniu do niego drogi poczują satysfakcje? Czy właśnie oto im chodziło?  Odbędziemy spacer po Warszawskiej Starówce, potem poznamy zakątki krainy snów obu bohaterek, aby poprzez ich losy, ich historię dotrzeć do tajemnicy. Tajemnicy, która nie ma prawa być wyjawiona. Czy to się uda? Zapraszam do książki.

Na moim blogu odnajdziesz też recenzje, nietypowe recenzje innych powieści tej Autorki. Między innymi TRYPTYK, CHWIEJĄCY SIĘ TULIPAN i W GĄSZCZU NIEJASNOŚCI oraz OAZA SPOKOJU.

Ale polecam każdą z powieści, tej pisarki.

Z pozdrowieniem Marta Grzebuła

JEDNO-SPELNIONE-MARZENIEb

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

STEFANIA JAGIELNICKA- KAMIENIECKA i Jej powieści

03 lip

Stefania-Jagielnicka-KamienieckaStefania Jagielnicka- Kamienieckajest dziennikarką, poetką i powieściopisarką, absolwentką Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zamieszkałą obecnie w Wiedniu. W 1983 roku uzyskała honorowe dożywotnie członkostwo Arizona Press Club w Phoenix (USA), dokąd wyemigrowała po internowaniu. Otrzymała je za „walkę o możność pisania prawdy”, jak uzasadniono. W Polsce była zatrudniona w „Dzienniku Zachodnim“ w Katowicach, a od roku 1980 w prasie „Solidarności“. Po przeniesieniu się ze Stanów do Niemiec pisała w dziennikach: „Neue Westfälische” w Minden, „Rhein-Neckar-Zeitung” w Heidelbergu i w piśmie Polskiej Misji Katolickiej „Nasze Słowo“. Pod koniec roku 2003 ukazał się tomik jej poezji zatytułowany „Leichter als Atem” (Lżejsza niż oddech), po czym reportaże pod tytułem „Wege zum Erfolg”(Drogi do sukcesu) i „”Wege zur Erfüllung”" (Drogi do spełnienia) oraz wspomnienia zatytułowane „Sprung über den Abgrund” (Skok nad przepaścią). W Niemczech wydano również jej książki napisane w języku polskim: dwie powieści – „Sen“ i „Wielki Manipulator“, wspomnienia „Skok nad przepaścią“ oraz dwa tomiki wierszy. Na polskim rynku wydawniczym ukazało się do tej pory jej osiem powieści: „Z busolą w sercu“, „Samobójcy“, „Siatka w sieci“, „Poezja i miłość”, „Oko w oko ze śmiercią”, „Niebezpieczna miłość”, „Zdeptana róża” oraz „”Więcej niż szczęście”". W styczniu 2012 zdobyła główną nagrodę w Konkursie Literackim Wydawnictwa Astrum za powieść „W żelaznym uścisku” Do dziś łącznie wydała 14 pozycji, które można zakupić niemal w każdej księgarni internetowej.

DLA ZAINTERESOWANYCH PODAJĘ PRZYKŁADOWY  LINK

 

EMPIK  http://www.empik.com/ksiazki,31,s?q=jagielnicka-kamieniecka+stefania&ac=true&qtype=basicForm

Źródło   http://lubimyczytac.pl/autor/79558/stefania-jagielnicka-kamieniecka

To bez wątpienia Autorka o potężnym ładunku doświadczenia. Umiejętnie przelewa je na papier. Każde ze słów wyważone, starannie dobrane, tak aby Czytelnik miał szansę na pełne zrozumienie, czasem na identyfikację z bohaterem. Poprzez pryzmat emocji, czasem faktów. Tak było w moim przypadku.

Przystępując do wyrażenia swojego zdania, subiektywnej opinii o każdej z tych książek nie mogę nie zaznaczyć, że tematyka jest mi bliska. Jako dziecko z lat 60 i jako kobieta idealnie zdołałam pojąć i zrozumieć zawiłość całej gamy emocji, słów, faktów i wydarzeń. Ciężko podsumować w kilku, czy kilkunastu zdaniach to co myślę, co czuję. Ponieważ książki te porywały mnie, każda do innego czasem odmiennego świata doznań. Wzruszałam się, denerwowałam, aby po chwili poddać fali namiętności. Subtelność, umiejętnie dawkowanie tego typu doznań, jest idealne; pełne wyczucia, smaku i dojrzałości.  Za każdym razem przy kolejnej z powieści uzmysławiałam sobie w sumie dość oczywisty, lecz chętnie spychany do podświadomości fakt, że ludzie potrafią być podli. Zazdroszczą, wiją się w wokół nas niczym węże, tylko po to by móc za plecami wbić nam sztylet. A do tego tło czasów, polityka, zniewolenie, korupcja. Wierzcie mi są to mądre, bogate w doświadczenie, w prawdę powieści. Warto każdą z nich przeczytać. Warto zastanowić się, jeśli opowiada nam o tym co znane, nad tym co kryje się pod warstwą słów. Czy aby to rzeczywiście fikcja? A może miesza się ona z prawdą życia?

Jeśli zaś nie znamy tej przeszłości, tamtej Polski, tamtych czasów, to tym bardziej należy sięgnąć po te pozycje. Ale nie doszukujmy się w nich – żywej polityki, lecz żywych, pulsujących emocji.

Stefania Jagielnicka – Kamieniecka to barwna postać, Autorka, pośród rodzimych twórców, pisarzy. Czytałam Jej powieść, jako pierwszą „ZGWAŁCONA” to dopiero była mieszanka wybuchowa…Od wściekłości, po żal, od smutku, dramatu, po radość…Czasem bohaterki usiłują odbudować to „coś” w sobie, co daje chęć do życia. Pomimo przeciwności, osaczenia, pełnej dramaturgii losów, odnajdują, budują nie tylko swój wizerunek, nie tylko od podstaw życie, ale to co i ja uważam za tak cenne – wiarę w drugiego człowieka.

Długo bym mogła pisać o zaletach tych książek, o profesjonalizmie Autorki a także wydawcy, ale to Wy macie podjąć decyzję. Ja ze swej strony mogę tylko dodać, że jeśli szukasz prawdy, jeśli szukasz uczciwości, autentyczności i pięknego stylu, to wszystko znajdziesz w powieściach  Autorki. Ja w każdym bądź razie znalazłam.

Dzięki uprzejmości Autorki oraz wydawcy PSYCHOSKOK dane mi było zapoznać się z kolejnymi powieściami Jej autorstwa.

Miedzy-opetaniem-a-oczarowaniem_Stefania-Jagielnicka-Kamieniecka,images_big,21,978-83-7900-080-7„Obiekt wzdychań Doroty to arystokrata, który tak samo jak ona zakochuje się w niej bez pamięci. Mimo dwukrotnego małżeństwa, wciąż o niej marzy, maluje jej obraz i wiesza w swoim gabinecie. A chociaż zdaje sobie sprawę, że jest ona nieosiągalna, usiłuje ją odnaleźć. Niestety, jeden z jej zazdrosnych kochanków, a jego szkolny kolega, playboy Wiktor wprowadza go w błąd, że przebywa ona gdzieś w Niemczech. Kiedy Szymon dowiaduje się, iż jednak mieszka ona, tak samo jak on, w Krakowie, staje na głowie, by ją odnaleźć. Jednak parze kochanków nie sprzyjają okoliczności powodujące, że wciąż się mijają.
Jest to interesująca powieść obyczajowa, obfitująca bogactwem ciekawych postaci i wyrafinowanymi opisami zarówno romantycznej miłości jak i wyuzdanych seksualnych związków. A przy tym przedstawia wiele poważnych problemów współczesnego świata, zawiera bogactwo wartości poznawczych. Wartka, wciąż na nowo zaskakująca akcja, uwieńczona jest niemniej zaskakującym finałem.

 

źródło opisu: http://stefaniajagielnickakamieniecka.autorzy365.pl/ksiazka/617/miedzy

źródło okładki: http://stefaniajagielnickakamieniecka.autorzy365.pl/ksiazka/617/miedzy „

Inna to

Przechytrzyc-Pana-Boga_Stefania-Jagielnicka-Kamieniecka,images_big,31,978-83-7900-028-9_MOBI„Przechytrzyć Pana Boga” jest to powieść pełna cierpienia, powagi. Trudna i lekka zarazem. Wątki kryminalne i szpiegowskie przeplatają się z intrygującymi rozważaniami natury egzystencjalnej. Ucieczka przed światem miesza się z afirmacją życia, witalności, piękna i miłości. W zależności od tego, czy ktoś wybierze fabułę i skupi się na sensacyjno-szpiegowskim klimacie, czy drugie dno – krytykę biurokratyzacji życia, pozornej demokracji i wszechobecnych środków nadzoru, powieść ta powinna mu przypaść do gustu.

Patrycja, młoda dziennikarka, osamotniona, nękana przez tajemniczą organizację, szuka w otaczającym ją świecie przestrzeni, w której spokojnie mogłaby zapuścić korzenie. I odetchnąć. Przemieszczając się z miejsca na miejsce, z Polski do Stanów, a następnie do Niemiec, usiłuje odnaleźć spokój dla ciała i ducha. Ukoić nadszarpnięte nerwy. Nieudany związek, znużenie wyścigiem szczurów na rynku pracy, problemy rodzinne oraz powracający niczym senny koszmar Inwigilatorzy zmuszają ją do ciągłej wędrówki. Nie wie jednak, że Wielki Brat czuwa. I nigdy nie wybacza tym, którzy mu odmówili. Beata popełniła ten błąd, postanowiła pójść za głosem sumienia. nie rozsądku. Przyjdzie jej za to zapłacić wysoką cenę.
A jeszcze inna

23a9044a7734c2a94e1442c711ff83be,2,0Kolejna książka Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej „Więcej niż szczęście” stanowi psychologiczne studium osobowości wybitnie urodziwej lecz pozbawionej talentu aktorki, która – zaszczuta przez otoczenie – podejmuje niezwykłą decyzję. Jest to powieść sensacyjna, lecz zarazem zawiera poważniejsze treści.
Główna bohaterka utworu – Teresa unika erotycznych afer, gdyż czeka na wielką miłość. Wynika to w dużej mierze, choć nie tylko, z jej głębokiej i głęboko skrywanej religijności, która w połączeniu z uwielbieniem polskiego papieża stanowi przyczynę jej wstąpienia do „Solidarności”, mimo, że jest osobą łagodną i bojaźliwą. Po zwolnieniu z internowania ucieka przed prześladowaniami polskiej bezpieki do Zachodnich Niemiec, gdzie mieszka jej szkolna przyjaciółka Renata, która wprowadza ją do siatki wywiadowczej określanej przez nią jako „nasze kółko”. Teresa nie zdaje sobie sprawy, z kim ma do czynienia, gdyż niewiele rozumie z tego, co ci ludzie mówią, ponieważ słabo zna niemiecki. Tymczasem dla nich stanowi cenną zdobycz. Pragną wykorzystać jej antykomunistyczną postawę w celach wywiadowczych. Gdy czująca odrazę do donosicielstwa kobieta orientuje się w czym rzecz, postanawia uciec z zapyziałego miasteczka do Londynu i podjąć tam pracę lektorki w polskiej sekcji radia BBC. Powodowana zawiścią Renata, zazdroszcząca jej urody i emablowania przez członków siatki, donosi na nią, że jest ona komunistyczną agentką. Wówczas ludzie ci w obawie, że Teresa zdradzi ich tajemnice, zatruwają ją jakimś środkiem, po którym zachowuje się jak chora psychicznie, po czym przeżywa upiorną psychozę i pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Gdy cudem udaje się jej uniknąć zamknięcia do końca życia w zakładzie dla upośledzonych, postanawia przenieść się do Würzburga i zatrudnić się tam w piśmie Polskiej Misji Katolickiej. Znowu jednak zostaje zatruta. W końcu marzy już tylko o jednym – by nie przeżywać więcej koszmaru psychozy. Jeździ na pielgrzymki i odwiedza wspólnoty religijne. Wciąż jednak jest prześladowana przez niemiecką bezpiekę. Jej dramatyczna walka o uwolnienie się z zastawionej na nią sieci nie ma najmniejszych szans powodzenia. Jednak kobieta wpada na pomysł, który jej to umożliwi, a którego urzeczywistnienie stanowi dla niej spełnienie marzenia o wielkiej miłości i – według jej słów – „więcej niż szczęście”, lecz dla przeciętnego czytelnika oznacza raczej klęskę. Książka ukazała się też w formie ebooka oraz w formie papierowej

http://selkar.pl/aff/skok/products/show/243657 ukryj.

źródło opisu: http://www.ebooki123.pl/wiecej-niz-szczescie_p136

A teraz powieść, o której pisałam wcześniej nietypową, lecz w tej chwili pragnę Wam przybliżyć o czym jest…a jeśli jesteście zainteresowani moją nietypową zajrzyjcie na blog, linki pod wpisem. Zapraszam.


http://jarzebina22.blog.pl/2014/06/01/ksiazki-ktore-staly-sie-okretami-czesc-iii/

352x500Kolejna powieść Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej „Zdeptana róża” to wciągająca historia zdeprawowania religijnej dziewczyny i zniszczenia przez PRL-owski reżim wartościowego człowieka.

Bohaterka książki, dziennikarka Bożena Kubicka przeżywa tragedię. Bezpieka upatrzyła ją sobie na konfidentkę w artystycznym środowisku, w którym się obracała, pisząc na tematy kulturalne. Przyczyniła się do tego w pewnej mierze jej przyjaźń z koleżanką pełniącą rolę sekretarza redakcyjnej organizacji partyjnej. „Nasza przyjaźń zaczęła się od dyskusji literackich, prowadzonych w stołówce. Okazało się, że w całej redakcji tylko my dwie tak łapczywie pochłaniałyśmy książki. Czytałyśmy w zasadzie te same, z wyjątkiem filozoficznych, psychologicznych i religijnych, które nie wzbudzały zainteresowania Agaty. Ona czytała tylko beletrystykę. A jednak u niej w mieszkaniu, gdzie czułyśmy się bezpiecznie, najczęściej dyskutowałyśmy na tematy religijne, światopoglądowe i – co najgorsze – polityczne. Wyniosłam z domu obrzydzenie do systemu, który tak bardzo skrzywdził mego ojca, czego nie ukrywałam przed Agatą” – wyjaśnia w książce dziennikarka, jak doszło do tej brzemiennej w skutkach przyjaźni.
Pech prześladował ją już od powojennego dzieciństwa w Bytomiu, gdzie jej repatriowana z kresów rodzina spotkała się z wrogością Ślązaków nienawidzących przybyszów. Wbrew temu była ufnym dzieckiem, przyjaźnie nastawionym do swego otoczenia i taką pozostała aż do chwili, gdy zaczęły się szykany bezpieki. Nie miała za złe kolegom i koleżankom przynależności do partii, chociaż sama niewzruszenie opierała się naciskom na wstąpienie do niej. Uważała, że chrześcijańska miłość bliźniego nakazuje pozytywny stosunek nawet do komunistycznych władców. „Wielu wstępowało do partii z takim nastawieniem, tworząc wraz z bezpartyjnymi pozytywy ówczesnej rzeczywistości, wbrew komunistycznemu systemowi i sprzedajnym aparatczykom. Przeto darzyłam sympatią wszystkich bez wyjątku, a zwłaszcza ludzi z najbliższego otoczenia, redakcyjnych kolegów i koleżanki” – wyznaje. Jej otoczenie niestety nie odwzajemniało tych uczuć, co najmocniej dało się jej we znaki, gdy postanowiła urodzić nieślubne dziecko.

Już jako młoda dziewczyna szukała w czytaniu książek wytchnienia od stresu rozdarcia między nienawidzącymi PRL-owskiej rzeczywistości rodzicami a komunistyczną indoktrynacją w szkole. Żyła marzeniami o ucieczce do innego piękniejszego świata. Ich spełnienie stanowiło dla niej w pewnej mierze dostanie się na studia do szkoły teatralnej w Krakowie – jej ukochanym mieście. Spotkał ją jednak zawód. Wykładowca filozofii „marksizmu-leninizmu”, będący równocześnie profesorem głównego przedmiotu aktorskiego, uwziął się, by uczynić z niej swą kochankę. Ów podstarzały lowelas wzbudzał w niej taką odrazę, że przestała chodzić na jego zajęcia, w konsekwencji czego została wydalona z uczelni, zmuszona do powrotu do ponurego Bytomia i podjęcia wyczerpującej pracy w prymitywnym środowisku. Ukończyła jednak studia zaoczne, po czym udało się jej zatrudnić w gazecie codziennej, co początkowo ją satysfakcjonowało, gdyż pisała na tematy kulturalne, lecz z biegiem czasu mocno rozczarowało.
W życiu osobistym też nie miała szczęścia. Po paru opisanych zabawnie niewinnych przygodach erotycznych, kilkakrotnie przeżyła cierpienie spowodowane niezbyt szczęśliwie ulokowanymi uczuciami. Po niefortunnej aferze z żonatym mężczyzną, zakończonej aborcją i po tragicznie przerwanej wielkiej miłości poświęciła się całkowicie samotnemu wychowywaniu syna, którego urodzenie stanowiło jedyny promień szczęścia w jej smutnym życiu. Śmierć dziecka pod kołami samochodu zrujnowała wszystkie jej plany i ograbiła z energii.

Na tym jednak nie skończył się jej życiowy pech. Prawdziwa tragedia zaczęła się, gdy bezpieka upatrzyła ją sobie na tajnego współpracownika, inwigilującego artystyczne środowisko. Szykany bezpieki i groźba utraty jedynego źródła dochodów wpędziły ją w depresję. Miary dopełniła śmierć jedynego ukochanego brata w wypadku samochodowym i kobieta wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przeżyła koszmar. Po wyjściu z niego uświadomiła sobie, jak bardzo nienawidzi tego ustroju, tego horrendalnego fałszu, tych „towarzyszy”. Postanowiła za wszelką cenę uwolnić się z żelaznego uścisku bezpieki. Wymyśliła przewrotny scenariusz postępowania, który miał jej to umożliwić, zdając sobie sprawę, że przyjdzie jej za jego realizację zapłacić wysoką cenę.

Czy udało się jej urzeczywistnienie tego planu dowiadujemy się w zaskakującym zakończeniu, stanowiącym dość wątpliwy happy end.

Książkę czyta się jednym tchem, nie rzadko wybuchając śmiechem pod wpływem tragikomicznych epizodów, doskonale charakteryzujących życie w tamtych ponurych czasach. ukryj.

źródło opisu: http://www.ebooki123.pl/zdeptana-roza_p66

źródło okładki: http://www.ebooki123.pl/zdeptana-roza_p66

Zapraszam i polecam…

Marta Grzebuła.

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

Ewa Formella- PŁACZ WILKA

02 lip

indeksMiałam przyjemność czytać powieści tej Autorki i tym razem nie zawiodłam się. To miłe.  Przyznaję się… nie byłam w stanie przestać czytać.  Losy, historia młodej dziewczyny bardzo mnie urzekła. Wędrówka przez czas, emocje, wspomnienia.  Poszukiwanie odpowiedzi, dlaczego ten który był tak bliski, tato, zniknął z jej życia? Kto ponosił za ten fakt winę? Z czasem poznałam odpowiedź.  Dzięki mojej przewodnicze poznałam interesujących ludzi. Oni niczym bezdomne dzieci, zagubieni w chaosie życia, doznali niejednokrotnie porażających upokorzeń. Dramat sławnej diwy, los młodych zakochanych wykluczonych przez rodzinę ludzi. Mężczyzna, który musiał kraść by żyć, a może nie tylko dlatego?… Pełna gama charakterystyk osobowości, opisy ich historii, ale tak zajmujące, tak wzruszające, że wierzcie nie raz popłynęła łezka.

Zniewolona, upokorzona przez męża kobieta, dzieci bez domu i perspektyw a w tym wszystkim ona, moja przewodniczka i jej matka…

Młoda dziewczyna nie zdążyła  lepiej poznać ojca. Nie takiego jakim stał się po latach. Nie miała szans odtworzyć relacje, przypomnieć sobie tę niechwytną nienazwaną wieź jaka łączy córkę i ojca. Ale zdążyła poznać go poprzez ludzi, których niczym ojciec otoczył miłością, dobrocią. Samarytanin, żeglarz nie tylko po ocenach wód, ale i po ludzkich sercach, umysłach. Ciekawa, bardzo interesująca postać, choć pojawia się tu jako… A może nie. O co chodzi z tytułowym wilkiem, płaczem, i tym mądrym pełnym smutku, cierpienia, a jednocześnie miłości spojrzeniem?..Czy on nie odzwierciedla ojca bohaterki? Czy to jego duch, czy przyjaciel?

No cóż, więcej nie zdradzę…Płacz wilka, jakże znamienny tytuł. Magia płynąca ze słów. Nadprzyrodzone zjawiska, które dopełniają tajemnicy, które dodają aury wyjątkowości.

A gdy pojawia się brat, przybrany i mający takie sama prawa do spadku, zaczynam się bać. Co uczyni z domem, z ludźmi w nim mieszkającymi wraz z siostrą? Trzymałam kciuki za to, aby w ogóle jego pomysł się nie udał. Kibicowałam bowiem mojej przewodnicze.

Lecz pojawia się jeszcze ktoś. Ktoś równie ważny, ważny dla matki bohaterki, dla dalszych losów domu i ludzi…

Magia, mówię Wam, czysta magia.  Nie często się mi to zdarza, ale zakończenie czytałam dwa razy, omal nie ucałowałam czytnika. Kocham takie książki, żywe, opisujące wydarzenia, losy jakże prawdziwe… prawdziwe aż do bólu.  Odnajdywałam swoją historię w losach jednej z bohaterek…Wtedy, choć bolało, choć wspomnienia raniły czytałam z zapartym tchem. I wierzyłam, że i tej bohaterce uda się wygrać… Że spotka anioła na swojej drodze życia…Czy spotkała? Jak, i dzięki komu, trafiła do domu wschodzącego słońca? Czyj jest ten pełen magii, miłości, dom? No cóż, odsyłam do książki. A ścisłej ujmując do Autorki, Ewy Formelli.

Autorka sama wydaje swoje książki, jako self publishing, podziwiam Ją nie tylko za wrażliwość, głęboką empatię, ale przede wszystkim, za to, że żyje ze świadomością, iż to co, i jak oraz o czym pisze, nie może leżeć samotne, zapomniane w szufladzie. Powiem Wam, że mam ogromną przyjemność czytać sporą ilość książek autorów wydających właśnie w tej opcji. Samodzielnie, przecierają szlaki… Do nas, do Czytelników… I za to Im…  JEJ CHWAŁA.

KSIĄŻKI IDY

Skontaktuj się z Autorką na Jej blogu jeśli zainteresowała Cię powieść. Jeśli uważasz, że moja recenzja, nietypowa recenzja jest niedoskonała, zgodzę się z Tobą, ale wiedz, że powieść PŁACZ WILKA jest doskonałą lekturą!

wizytowka_zdjecie2

 

Polecam Wam tę Autorkę. Wiem, że za jakiś czas napiszecie na swoich blogach to samo… :lol:

Marta Grzebuła

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

Zapowiedź – PŁACZ WILKA oraz ANATHEMA

26 cze

indeksWitajcie, pragnę zapowiedzieć kolejne z nietypowych. Niedawno przeczytałam „Płacz wilka” Ewy Formelli oraz Anathema Pitera Murphy – ta recenzja, nietypowa recenzja, myślę, że będzie przedpremierowa.

Ale co do ANATHEMY zastanowiło mnie znaczenie tego słowa, definicja. I cóż to się okazuję, że… czy to jest „Anathema – angielska grupa muzyczna, która powstała 1990 roku w Liverpoolu. Początkowo wykonująca drugofalowy death doom metal będąc wraz z grupami Katatonia, My Dying Bride i Paradise Lost prekursorem gatunku?” Nie, nie w tym wypadku. A więc co oznacza to słowo?

„Słowo oznaczające klątwę, wyłączenie ze społeczności. W Kościele w ciągu pierwszych VI wieków był terminem technicznym, używanym przy oficjalnym wyłączaniu osób ze imagesdb_37a245f54d74849e2e7a88b84bf398a4społeczności wierzących. W późniejszym okresie stosowano je jako formułę dogmatyczną na określenie poglądów uznanych za herezję. Termin ten pochodzi od greckiego słowa ανάθεμα (greka klasyczna: ανάθημα), odpowiadającego hebrajskiemu cherem, czyli „klątwa”.” Źródło Wikipedia.

Czyli mamy tu do czynienia z klątwą. Ale kogo ona dotyczy? No cóż o tym za jakiś czas. Teraz skupię się na „PŁACZ WILKA”

Co pisze o tej powieści inna Autorka: Zajrzyj na blog Ewy Gudrymowicz- Schiller – Poczekaj kochanie, aż dokończę rozdział

A Autorka co ma do powiedzenia?

Zajrzyj na Jej blog  Książki Idy

A jakie ja mam zdanie, jakie emocje były i moim udziałem?…ZAPEWNIAM że spore. Lecz na nietypową musicie troszkę poczekać. Lecz już teraz mogę Wam zdradzić, że nie byłam w stanie oderwać się od książki. Losy bohaterów, grupy ludzi zebranych niemal utulonych przez Andrzeja { i jego losy wzruszyły} właściciela domu wschodzącego słońca są pełne magii. A i z tą, prawie w czystej postaci, jako zjawisko nadprzyrodzone mamy tu do czynienia. Jednym słowem…Magia; uczuć, miłości, oddania, przyjaźni, lecz czy wszystko jest sielanką? A czy życie nią jest? No właśnie. Znacie odpowiedź, prawda?

Zapewniam, że tak jak ja zapłaczecie, i jak tytułowy wilk, aby zaznać równocześnie ogromnej radości. Prawdziwy kolaż emocji.

Zapraszam na moja nietypową recenzję.

Pozdrawiam Was, Marta Grzebuła

wizytowka_zdjecie2

WSZYSTKIE ZAINTERESOWANE OSOBY ODSYŁAM DO AUTORKI TEJ WYJĄTKOWEJ POWIEŚCI.  Notabene Ewa Formella nie jest autorką tylko tej powieści, co uwidacznia zdjęcie. Mogę zapewnić, że warto zagłębić się wraz z Nią w ten niesamowity świat jej wyobraźni.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda

 

SZKOŁA ŻON – MAGDALENA WITKIEWICZ

04 cze

SZKOŁA ŻON – MAGDALENA WITKIEWICZ wpis odszukany w sieci, więc z archiwum. Odszukuję od kilku dni wszystkich swoich nietypowych recenzji Marty, które kiedyś zamieszczałam w blogu o tym samym brzmieniu. Jednak na wskutek nagonki,  poddałam się,i skasowałam bloga. Teraz po przemyśleniu postanowiłam go reaktywować jak już pewnie wiecie. Wpisy – już te nowe {pojawią się za jakiś czas}, będą różniły się dość znacznie od poprzednich.  Nie stracą jednak, nic z tego co było charakterystyczne dla poprzedniego bloga NIETYPOWE RECENZJE MARTY. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami, jakie towarzyszyły mi przy czytaniu powieści Magdaleny Witkiewicz- SZKOŁA ŻON. Powieść ta wędrowała pośród moich koleżanek i cieszyła się sporym uznaniem i zainteresowaniem. Więc zapewniam, że jest dobra…Ja mogłam pomylić się w jej  ocenie, w moim nią zachwycie, ale nie sposób aby ponad 20 osób również się pomyliło…

Szkola-zon_Filia,images_big,23,978-83-63622-17-6liczba stron: 256
Wydawca: Filia
Okładka: miękka
Data premiery: 2013-04-17

 

Ostanie tygodnie były dla mnie jak labirynt. Labirynt emocji. Gubiłam się to odnajdywałam. Szukałam wyjścia z sytuacji to znów wiedziałam, gdzie mam się udać. Czasem wszystko wydawało mi się stale a czasem miałam wrażenie, że jestem na równi pochyłej i toczę się bez ustanku w dół. Opadam na dno.

I w takim czasie, w takich emocjach, zawirowań w mojej duszy, trafiła w moje ręce powieść SZKOŁA ŻON Magdaleny Witkiewicz. I w końcu mogłam odetchnąć z ulgą. Ba! nawet nieźle się ubawić.

Autorka w sposób wielce subtelny a zarazem bardzo wyrazisty oprowadziła mnie po świecie gdzie zdrada ma imię, podłość lustrzane odbicie. Duma i pewność siebie ma odzwierciedlenie w naszym życiu. Dominuje w nim i go zniewala, ale równocześnie zabrała mnie w podróż poprzez najpiękniejszy świat uczuć. Tych zgoła innych. Odbudowała i we mnie wiarę, że ja też mogę, że potrafię. Że moje dno to jest dokładnie tym, od czego najwyższa pora jest się odbić.

Kompleks. To słowo, co przytłacza nie tak ilością liter a ogromem znaczenia. Moje przewodniczki, tym razem cztery, w różnym wieku i ja…I o dziwo. Z każdą z nich mogłam się na swój sposób identyfikować. Z ich pragnieniami, marzeniami a nawet żądzami…Wow…Żądze. Ano tak. Żądze. Erotyka to nie tylko muśnięcie, dotyk, buziak, no powiedzmy taki mocny…żart. Erotyzm to coś, czego choć nie nagłaśniamy to jednak pragniemy zaznać. Wstyd? Obawy? Przed czym? Przecież to „składowa” naszego życia. {Składowa…hm, wybacz mi to dość niezręczne słowo, ale inne nie przyszło mi teraz do głowy”

Dom…i on… mąż, partner, przyjaciel, kochanek i Ty, ja w tym związku.

Kawa, obiad, szybka, mało istotna rozmowa i gazeta do ręki. Wypad do kumpli a ty, ja „moje przewodniczki” znów same w czterech ścianach. RUTYNA zabija…Nie tylko nasz związek, ale to co tak wzniosłe i tak jest cenne w nas. Pragnienie miłości. Nie tylko tej fizycznej. Szybki seks, tuż przed kolejnym meczem?

O nie, to nie dla mnie. A dla moich przewodniczek?

Okazuje się, że też nie.

I nagle, czasem poprzez dzieło przypadku, trafiamy do „raju” trafiamy do SZKOŁY ŻON. Ale numer!

Nie od razu, ale są w niej ludzie, kobiety, mężczyźni { o tak mężczyźni. Bogowie na Ziemi} którzy potrafią obudzić nas, mnie, Ciebie z letargu.

Okazuje się, że nie tylko obudzą we mnie, w nas, erotyzm…I do diaska! Nie tylko oto TU chodzi. Budzą w nas po prostu, albo i aż KOBIETĘ.

Książka, przy której sięgałam – odruchowo – do swoich wspomnień. Wiem, co znaczy zdrada. Niestety. Wiem, co znaczy porzucenie. Niestety. I wiem, co to znaczy rozwód. Niestety. Ale nie wiedziałam wówczas, że potrzebne jest mi antidotum. Odtrutka od toksycznego związku. Czytając kilka tygodni temu tę powieść aż pożałowałam, że nie ma naprawdę takiego SPA, takie rzeczywistej SZKOŁY ŻON. Nie, proszę, nie uśmiechaj się pobłażliwie. To nie oto chodzi…W końcu sobie poradziłam. Ale gdyby Autorka wcześniej napisała tę powieść…o ile krócej bym błądziła poprzez meandry własnej {rzekomej} niedoskonałości. Byłam zarówno nad dnie –przytłoczona emocją- i znaczeniem słowa KOMPLEKS jak i sięgnęłam szczyty jego znaczenia. Mówiłam wówczas o sobie „Góra kompleksów”

Więc co dziś, gdy już wybrnęłam z tej matni {lata temu to się stało} dała mi ta powieść? Upewniła mnie, że to, co i jak robiłam było warte każdej sekundy mojego uporu, aby zawalczyć  …Gdy walczyłam z sobą o siebie. Tak, jak walczyły moje przewodniczki.

Świetna książka, jak jedna z koleżanek z pracy powiedziała „Grey niech przed nią klęka”. I ja tak uważam. A więc już zaczynasz się domyślać, w jakich klimatach jest ta powieść? Być może masz rację, ale pamiętaj…Grey klęka.

Nie oczekuj, więc nic co owa trylogia „wnosiła” w Twój świat emocji {Zakładam, że ją znasz} SZKOŁA ŻON to całkiem inny świat. To bardzo wartościowa, mądra pozycja, gdzie miłość = seks, ma ogromne znaczenie, ale tylko po to, aby podnieść cię z ruin, aby uwolnić z ciebie, twoje poczucie wartości. Wartości, które czasem latami mniej lub bardziej niechcący zabijał w tobie twój partner. Stawaliście się sobie coraz bardziej odlegli. Nawet wspólne łóżko, pościel was już nie łączyło. Powoli gasł ten żar, płomień, który ty chciałaś wciąż utrzymać…Ale niestety, mimo wysiłków on przygasał, przygasał…aby w końcu przestać istnieć. I o tym też jest ta powieść.

A może nie?

Może jak u moich przewodniczek okaże się, że on wciąż się tli?

Wystarczy iskra. Tylko, kto ją dostrzeże, kto ją wznieci?

Odpowiedzi masz w powieści.

Moje nietypowe recenzje i ja…Moje emocje i wzruszenia. Moje zdanie jest ważne, ale to TWOJE jest najważniejsze. Pamiętaj.

A ja tylko Ci podszepnę …POLECAM. SZKOŁA ŻON jest czymś  rodzaju drogowskazu…Myślę, że dzięki niej, jeśli jesteś mężczyzną, poznasz zawiły świat emocji kobiet, a jeśli jesteś kobietą, to potraktujesz ją może nawet jako „przewodnik” lub „kartę wstępu” do lepszego świata. Gdzie to ty będziesz Panią!

Zapraszam, Marta Grzebuła

Miałam przyjemność czytać inne powieści tej Autorki { o nich wkrótce napiszę} i żadna mnie nie zawiodła. Oprócz gamy humoru otrzymałam sporo pozytywnych emocji. Czasem oscylowałam od smutku, po radość. Ale nie tylko. Wniosły one w mój świat emocji wiele dobrego. Pozwoliły czasem zapomnieć o tym co wokół, o tym, co dręczy. Książki właśnie mają to do siebie; pozwalają zapomnieć o własnym życiu. A czasem wnoszą w nie coś, co pozwala nam popatrzeć na życie z dystansem. Mówiąc krótko- książki uczą. Zawsze to mówiłam.  Powieści  takie, jak „Milaczek”, jak „Pensjonat marzeń”, czy „Panny roztropne” autorstwa tej Pisarki, również wiele wniosły w moją zdolność pojmowania, postrzegania a czasem po prostu, lub aż bawiły mnie i rozluźniły. Tak zwyczajnie, i tak po prostu…

A teraz

Zapraszam do czytania…

kolejnej nietypowej recenzji…

wkrótce.

 

Marta G.

1800313_671273522914735_769136783_n

 https://www.facebook.com/magdalena.witkiewicz

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii emocje, powieści, prawda