RSS
 

Ewa Formella- PŁACZ WILKA

02 lip

indeksMiałam przyjemność czytać powieści tej Autorki i tym razem nie zawiodłam się. To miłe.  Przyznaję się… nie byłam w stanie przestać czytać.  Losy, historia młodej dziewczyny bardzo mnie urzekła. Wędrówka przez czas, emocje, wspomnienia.  Poszukiwanie odpowiedzi, dlaczego ten który był tak bliski, tato, zniknął z jej życia? Kto ponosił za ten fakt winę? Z czasem poznałam odpowiedź.  Dzięki mojej przewodnicze poznałam interesujących ludzi. Oni niczym bezdomne dzieci, zagubieni w chaosie życia, doznali niejednokrotnie porażających upokorzeń. Dramat sławnej diwy, los młodych zakochanych wykluczonych przez rodzinę ludzi. Mężczyzna, który musiał kraść by żyć, a może nie tylko dlatego?… Pełna gama charakterystyk osobowości, opisy ich historii, ale tak zajmujące, tak wzruszające, że wierzcie nie raz popłynęła łezka.

Zniewolona, upokorzona przez męża kobieta, dzieci bez domu i perspektyw a w tym wszystkim ona, moja przewodniczka i jej matka…

Młoda dziewczyna nie zdążyła  lepiej poznać ojca. Nie takiego jakim stał się po latach. Nie miała szans odtworzyć relacje, przypomnieć sobie tę niechwytną nienazwaną wieź jaka łączy córkę i ojca. Ale zdążyła poznać go poprzez ludzi, których niczym ojciec otoczył miłością, dobrocią. Samarytanin, żeglarz nie tylko po ocenach wód, ale i po ludzkich sercach, umysłach. Ciekawa, bardzo interesująca postać, choć pojawia się tu jako… A może nie. O co chodzi z tytułowym wilkiem, płaczem, i tym mądrym pełnym smutku, cierpienia, a jednocześnie miłości spojrzeniem?..Czy on nie odzwierciedla ojca bohaterki? Czy to jego duch, czy przyjaciel?

No cóż, więcej nie zdradzę…Płacz wilka, jakże znamienny tytuł. Magia płynąca ze słów. Nadprzyrodzone zjawiska, które dopełniają tajemnicy, które dodają aury wyjątkowości.

A gdy pojawia się brat, przybrany i mający takie sama prawa do spadku, zaczynam się bać. Co uczyni z domem, z ludźmi w nim mieszkającymi wraz z siostrą? Trzymałam kciuki za to, aby w ogóle jego pomysł się nie udał. Kibicowałam bowiem mojej przewodnicze.

Lecz pojawia się jeszcze ktoś. Ktoś równie ważny, ważny dla matki bohaterki, dla dalszych losów domu i ludzi…

Magia, mówię Wam, czysta magia.  Nie często się mi to zdarza, ale zakończenie czytałam dwa razy, omal nie ucałowałam czytnika. Kocham takie książki, żywe, opisujące wydarzenia, losy jakże prawdziwe… prawdziwe aż do bólu.  Odnajdywałam swoją historię w losach jednej z bohaterek…Wtedy, choć bolało, choć wspomnienia raniły czytałam z zapartym tchem. I wierzyłam, że i tej bohaterce uda się wygrać… Że spotka anioła na swojej drodze życia…Czy spotkała? Jak, i dzięki komu, trafiła do domu wschodzącego słońca? Czyj jest ten pełen magii, miłości, dom? No cóż, odsyłam do książki. A ścisłej ujmując do Autorki, Ewy Formelli.

Autorka sama wydaje swoje książki, jako self publishing, podziwiam Ją nie tylko za wrażliwość, głęboką empatię, ale przede wszystkim, za to, że żyje ze świadomością, iż to co, i jak oraz o czym pisze, nie może leżeć samotne, zapomniane w szufladzie. Powiem Wam, że mam ogromną przyjemność czytać sporą ilość książek autorów wydających właśnie w tej opcji. Samodzielnie, przecierają szlaki… Do nas, do Czytelników… I za to Im…  JEJ CHWAŁA.

KSIĄŻKI IDY

Skontaktuj się z Autorką na Jej blogu jeśli zainteresowała Cię powieść. Jeśli uważasz, że moja recenzja, nietypowa recenzja jest niedoskonała, zgodzę się z Tobą, ale wiedz, że powieść PŁACZ WILKA jest doskonałą lekturą!

wizytowka_zdjecie2

 

Polecam Wam tę Autorkę. Wiem, że za jakiś czas napiszecie na swoich blogach to samo… :lol:

Marta Grzebuła

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii emocje, powieści, prawda

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~ewfor

    9 lipca 2014 o 22:25

    Marto, ty potrafisz podnieść człowieka na duchu. Kilka minut temu przeczytałam na jednym z blogów, że to totalny gniot. No ale cóż, są gusta i guściki :)

     
  2. Marta-Jarzębina

    10 lipca 2014 o 03:46

    Ewo, tak, to prawda; gusta i guściki, ale NIE UZNAJĘ słowa „gniot” nawet dla powieści leżącej na domowej „czarnej półce” nie użyłabym tego słowa. bo ono uwłaczało by mnie, mnie, jako czytelniczce =recenzentce. Szacunek dla czyjejś pracy przede wszystkim i czytanie ze zrozumieniem, to jest istotne, to cecha rzetelnego czytelnika. I wiem jeszcze jedno, jak boli tego typu sformowanie…. Pozdrawiam Cię serdecznie i nie wierz w każde słowo, które czytasz o swojej powieści…słowa tego typu, dla mnie { znów sprawa gustu} sa one nieprawdziwe.